niedziela, 5 lutego 2012

W wiosennym nastroju

Taką zimę to ja lubię.. mimo konkretnego mrozu, przepięknie świeci słońce. Chłodny błękit zimowego nieba niezasłoniętego ciemnymi chmurami i blade słońce - nic więcej mi nie trzeba w zimę, nawet śniegu. Dziś tak właśnie z zamkniętymi oczami wystawiałam buzię na tym siarczystym mrozie. Cudownie... i nawet w takich chwilach nie śpieszno mi do wiosny. Choć nastrój, nie powiem - całkiem wiosenny!
Dzisiejsza niedziela była pierwszym wolnym dniem spędzonym w domu, w końcu.. Cały zeszły tydzień z domu wychodziłam o 8:00 a wracałam po 20:00. Niestety ten nie zapowiada się lepiej. Trochę musiałam się zmuszać dziś by choć zdjęcia zrobić, ale żal było nie wykorzystać światła dziennego, którego już nie pamiętam w domu. Powoli żegnam zimowe ozdoby i zastępuje je np. szafirkami.

Jakiś czas temu, w poszukiwaniu sukienki wybrałam się do centrum handlowego i... upolowałam ramki z 50% rabatem. Na zdjęciu powyżej i poniżej jedna z ramek - a w niej swoje miejsce w końcu znalazło zdjęcie cioci :)
Mam jeszcze jedną ramkę, do której planuję zamiast zdjęć włożyć małe haftowane krzyżykami kamee. Widzę już to oczyma wyobraźni, ale kiedy tylko ja to zrobię??

niedziela, 22 stycznia 2012

Moje jajo się maluje..

Choć za oknem średnio przyjemnie, zimno i ponuro, a wiosny ani widu ani słychu to postanowiłam nieco ją przybliżyć. Zapisałam się na wielkanocny sal i robię jajo :) Urzekł mnie wzór, choć nie zdawałam sobie sprawy z jego wielkości zbytnio. Otóż moje jajo będzie większe niż kartka A4! To i może dobrze, że zaczęłam go robić teraz... Jest szansa, że do Wielkanocy się wyrobię :D
Różnica w kolorystyce na obu zdjęciach jest przedziwna :D jedno ze zdjęć jest z lampą błyskową, bo nie mogłam złapać ostrości zbytnio.
Niestety czasu mam jak na lekarstwo ale staram się codziennie kilka krzyżyków postawić. Zazwyczaj już wieczorem w łóżku.
A w następnym poście pokażę moje zdobycze wyprzedażowe :)

niedziela, 8 stycznia 2012

Podwieczorek

Co można robić w tak ponury dzień... PODWIECZOREK!! Od razu humor się poprawia, gdy w powietrzu czuć zapach świeżej tarty jabłkowej a herbata parzy się w czajniczku.
Tartę piekłam dziś po raz pierwszy w życiu. I przy tym przeszłam samą siebie :D Wkładając tartę do piekarnika wylałam sos na piekarnik i drzwiczki, a to z powodu silikonowej foremki. Następnie miksowałam kremówkę i puściłam kubeczek a ten się okręcił i połowę na około wylałam... Dziś w kuchni mam zdecydowanie dwie lewe ręce :D A teraz muszę jeszcze posprzątać!
Na szczęście patrząc na nakryty stół oraz upieczoną tartę stwierdzam, że było warto.
Mam kilka słabości, a są to między innymi porcelana oraz obrusy. Szczególnie te zrobione przeze mnie ;) Z porcelaną mam tak, że nawet nie to że lepiej smakuje pita z niej kawa czy herbata, ale celebrowanie momentu picia. Mam kilka zestawów, póki co miejsca brak na kolejne kolekcje. Powoli pokażę wszystkie.
A co do obrusów, to niedawno stanęłam przed dylematem co tu położyć na stół, który jest zakupem impulsywnym (hehe). W dodatku jest okrągły. Kupiłam więc len, ku mojej wielkiej radości (uwielbiam len) i wydziergałam na maszynie najpierw jeden - taki na co dzień, a później drugi - na święta na rozłożony stół. Niestety (stety!!) wszystkie dotychczasowe obrusy nie pasowały ani na złożony ani na rozłożony. A poniżej moje obrusy:
Miłego popołudnia jeśli ktoś tu zagląda:)

sobota, 7 stycznia 2012

Ikona

Dzisiejszy dzień taki ponury, że nosa nie chce się wyściubiać na zewnątrz. Pije herbatę z sokiem malinowym i myślę co by tu dziś sklecić.. Na tapczanie wyłożona mulina (z dawnych podstawówkowych czasów :))) kusi kolorami. Tak to chyba dobry sposób na taki dzień jak ten. Dwa dni temu Prawosławni obchodzili święto Bożego Narodzenia więc sobie pomyślałam, że może to i dobry moment by pokazać ikonę, którą niegdyś zrobiłam na kursie. Na kursach decoupage byłam dwa razy. Pierwszym razem robiłam ikonę, którą dopiero teraz zamierzam pokazać, a drugim razem robiłam szkatułkę z motywem Klimta (decoupage tiling) pokazaną w innym poście.
Na tym kursie nauczyłam się ozłacać przedmioty oraz pracy z papierem do decoupage. Na ikonę nałożona jest warstwa crackli dwuskładnikowych, a na crackle - wosk taki specjalny. Lubie patrzeć na tą ikonę choć do zajęć mogłam się przyłożyć bardziej i sprawdzić choćby kolorystykę ikon. Później dopiero zobaczyłam, że ikony lubią czerwień i dużo złota i zazwyczaj są jasne. Moja wyszła ciemna przez ten brąz na tle.
Mam kawałek drewna który czeka na swoją kolej lub moją wenę więc może kiedyś jeszcze powtórzę, tym razem coś w czerwieni. Miłej niedzieli!

Chustecznik

Niedawno zmieniłam kolorystykę w moim domu - na białą. Co prawda w bieli mam tylko komodę-bufet oraz stół z krzesłami, ale zmierzam do celu małymi kroczkami.. Od chwili zmiany wystroju, zaczęłam wszystko dopasowywać do siebie. Chusteczki w kolorowym kartoniku zbyt mocno rzucały się w oczy więc "ubranko" dla chusteczek poszło na pierwszy ogień:
Jest tam pare niedociągnięć ale w trakcie robienia kilka razy zmieniałam koncepcję i stąd te niedoróbki. Mimo to, strasznie mi się on podoba, a w szufladzie leży kolejny "do zrobienia". Wzorowałam się na pudełku do herbat, które kupiłam na wakacjach w Kazimierzu Dolnym.
A o to moje herbaciane pudełko, które tak mnie urzekło:
I jeszcze migawka:

Lawendowe pachnidełko cz.2

Niegdyś zafascynowana decoupage'em na tkaninie zrobiłam lawendowe pachnidełko. Teraz zafascynowana szyciem woreczków - zrobiłam woreczki z kwiatem lawendy w wersji lux :).
Kupiłam susz lawendowy, ale niestety nie pachnie on tak obłędnie jak te perfumowane pachnidełka do szafy. Trochę suszu wsypałam do woreczków a resztę do butelki, którą umieściłam jako dekoracja do łazienki.
Szycie takich użytkowych przedmiotów sprawia mi ogromną frajdę. Już przebieram nogami bo mam w planach uszyć woreczek na ładowarki, taki do torebki. Mam obecnie takowy z logiem operatora sieci komórkowej - więc niezbyt urodziwy aczkolwiek bardzo praktyczny. I jeszcze raz na koniec moje woreczki:
Kusi mnie drukowanie na tkaninie więc mam motywator by w końcu uruchomić drukarkę.